Kategoria | Marketing Polityczny

Wykorzystanie serwisów spolecznościowych w kampanii wyborczej – przykład kampanii prezydenckiej w USA w 2008 roku.

W kampanii 2008 r. praktycznie wszyscy kandydaci, zarówno po stronie Partii Demokratycznej jak i Republikańskiej, zdecydowali się na skorzystanie z serwisów społecznościowych. W zależności od strategii poszczególnych kampanii, korzystanie z serwisów społecznościowych miało różne cele. Joe Rospars, dyrektor ds. nowych mediów w kampanii B. Obamy podkreślił, iż serwisy społecznościowe wykorzystywane są przez jego zespół do budowania poparcia dla demokraty oraz pozyskiwania woluntariuszy do pracy w kampanii . Z kolei kampanię kandydata republikanów, Rona Paula, w serwisach takich jak Facebook, MySpace czy Twitter prowadziły wnuczki polityka.

Tego typu strategia, według Jessego Bentona, dyrektora komunikacji w kampanii R. Paula, miała na celu nadanie przekazu charakteru osobistego . Z kolei komunikacja w serwisach społecznościowych w kampanii Mitta Romney’a była nastawiona tylko i wyłącznie na zbieranie pieniędzy. Pracownicy sztabu kandydata nie umieszczali na profilu M. Romneya zbyt wielu informacji zorientowanych na budowanie społeczności i organizowanie spotkań z wyborcami, które można znaleźć na profilu B. Obamy. Skupiono się na odnośnikach do strony internetowej, za pomocą której można było przekazać fundusze na kampanię . B. Obama, który w wykorzystaniu mediów społecznościowych, jak często określa się serwisy społecznościowe, pozostawił swoich przeciwników w tyle, był jedynym kandydatem, który przygotowywał dla tych kanałów komunikacji odrębną treść. Zarówno Hillary Clinton jak i John McCain czy John Edwards używali serwisów społecznościowych jako kanałów do przekazywania tradycyjnych treści. Przykładowo w serwisie YouTube, gdzie aktywność użytkowników polega na umieszczaniu i komentowaniu materiałów filmowych, każdy z wyżej wymienionych kandydatów miał swój profil, jednak tylko sztab B. Obamy przygotowywał pod kątem serwisu i jego użytkowników specjalne filmy i materiały, podczas gdy na profilach J. McCaina i H. Clinton można było obejrzeć prawie wyłącznie reklamy telewizyjne. Dodatkowo B. Obama jako jedyny zrozumiał specyficzny język mediów społecznościowych mający charakter koleżeńskiej rozmowy, odnoszący się bezpośrednio do adresata. Sprawiło to, że jego obecność w serwisach społecznościowych była autentyczna i nie miała charakteru kolejnej strony internetowej o kandydacie na prezydenta, jak można to było zaobserwować w przypadku profili J. McCaina czy J. Edwardsa.
Serwisem, w którym profil założył każdy z kandydatów w kampanii 2008 roku był Facebook. Korzystanie w procesie komunikacji politycznej z narzędzia, jakim jest Facebook, można nie tylko wykreować pożądany wizerunek polityka wśród danej społeczności oraz skrócić dystans między politykiem a wyborcą (mając B. Obamę czy H. Clinton wśród swoich znajomych, codziennie otrzymujemy informacje na ich temat wraz z informacjami o naszych znajomych z pracy czy szkoły), ale również zorganizować akcję wyborczą poza internetem, zebrać pieniądze i informować wyborców na bieżąco o pracach sztabu wyborczego. Jednak stworzenie odpowiedniego profilu polityka w serwisie Facebook nie należy wbrew pozorom do prostych zadań. Patrząc na profil kandydata republikanów Mitta Romney’a, można pomyśleć, iż spędził dużo czasu dopracowując każdy jego szczegół. Profil M. Romney’a zawiera mnóstwo szczegółowych informacji dotyczących jego zainteresowań, ulubionej muzyki i książek oraz faktów z jego biografii. Jednak spytany przez dziennikarza, czy ma profil w serwisie, odpowiedział, że nic o tym nie wie . Tajemnicą sukcesu profilu w serwisie Facebook jest zaangażowanie się w życie społeczności, swoisty autentyzm, który jest warunkiem zaistnienia w wirtualnej przestrzeni. Jest to główny powód, dla którego jedni politycy osiągają wysokie poparcie wśród użytkowników serwisu, inni zaś nie. Dla przykładu, Mitt Romney pod koniec swojej kampanii miał poparcie sześćdziesięciu ośmiu tysięcy użytkowników serwisu. Jest to wynik, który B. Obama zyskał kilka dni po ogłoszeniu swojej kandydatury na prezydenta, mimo, iż wówczas nikt nie przypuszczał, że miał szansę zwyciężyć w wyścigu o nominację partyjną, a co dopiero zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych. Skuteczność kampanii B. Obamy w serwisie Facebook wynikała również z tego, iż jego sztab bardzo wcześnie postawił nacisk na media społecznościowe. W zespole doradców przyszłego prezydenta znalazł się również wysoko opłacany jeden z czterech założycieli serwisu Facebook – Chris Hughes, który odpowiadał za kampanie w serwisach Facebook, MySpace, YouTube oraz Twitter . C. Hughes przyznał, ze zdecydował się na współpracę z nikomu nieznanym demokratą, ponieważ B. Obama jako jedyny rozumiał potęgę serwisów pokroju Facebooka.

Napisz komentarz

O mnie

Ilona Grzywińska

Specjalista ds. kreowania wizerunku firm, marek i produktów w Internecie oraz doktorantka na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Moją pasją są Social Media i ich olbrzymi potencjał komunikacyjny.Pracowałam dla serwisów społecznościowych w Polsce i na świecie, m.in. dla polskiego Grono.net oraz niemieckiego StudiVZ.net. Obecnie realizuję projekty m.in. dla największej wyszukiwarki osób na świecie – 123people. Studiowałam w Warszawie, Paryżu oraz Chicago i biegle posługuję się angielskim oraz francuskim.

Szukaj mnie na:

RSS:

Mój mikroblog na Twitterze

Photos on flickr