
Według serwisu Alexa, Google Buzz to od dwóch dni najpopularniejszy temat w sieci na świecie. Trudno o lepszą promocję produktu o takiej nazwie. Czy nowa propozycja giganta światowej branży Internetowej osłabi zasiedziałych liderów rynku social media – Facebooka i Twittera? I co Google Buzz oznacza dla marketerów?
Google przedstawia swój nowy produkt jako dodatkową funkcję Gmaila, która umożliwia dzielenie się prywatnym kontentem z przyjaciółmi (jak Facebook) oraz prowadzenie publicznego profilu (jak Twitter). Google Buzz nie musi zabiegać o użytkowników – każdy użytkownik Gmaila ma już tam swoje konto oraz automatycznie przypisaną listę przyjaciół spośród osób z jego skrzynki kontaktowej.
Najlepiej o nowym projekcie Googla napisał TechCrunch:
Wyobraź sobie wzięcie tego co najlepsze z Twittera, Yammera, Foursquare, Yelp, Facebooka i innych serwisów społecznościowych i umieszczenie tych wszystkich funkcjonalności w jednej paczuszce. Teraz wyobraź sobie, ze ta paczuszka opakowana jest jak FriendFeed. Na koniec wyobraź sobie, że znajdujesz ten prezent na Gmailu. To jest właśnie Buzz.
Google Buzz, będący oczywistym rzuceniem rękawicy Facebookowi i Twitterowi, ma na wstępie 176 milionów użytkowników na całym świecie (liczba użytkowników Gmaila w grudniu 2009). Jeżeli Internauci zaczną aktywnie korzystać z Buzza (a jest to naprawdę proste), wówczas social media marketerzy będą musieli dopasować strategie komunikacji do możliwości tego produktu, a te są naprawdę duże. Poza standardowymi możliwościami ładowania fotek, plików video i linków, Buzz jest zintegrowany ze wszystkimi mediami społecznościowymi Google’a takimi jak YouTube, PicasaWeb, Blogger czy Google Groups jak i tymi nie należącymi do giganta – Twitter czy Flickr.
Czy będziemy używali Google Buzz? To pytanie zadał Internautom serwis Mashable i oto jakie otrzymał wyniki:

Deklaracja użytkowników, iż będą używali aplikacji równolegle z Facebookiem i Twitterem może zmusić Google’a do podjęcia rozmów z Facebookiem celem doprowadzenia do integracji Buzza z największym serwisem społecznosciowym na świecie. A wówczas mówimy o prawdziwej rewolucji na rynku social media.
Jak powiedział Picasso, źli artyści kopiują, genialni artyści kradną. Jest to maksyma według której świetnie się żyje jednemu z najlepszych artystów naszych czasów – Stevowi Jobsowi. Dlaczego nie miałaby się odnieść do Googla?


Czyli Google wchodzi na kolejny perspektywiczny rynek i to z buta. Mając na dzien dobry prawie 200 mln userów może namieszać. Poza tym integracja Buzz z Qmailem jest ukłonem w stronę osób, które do tej pory nie paliły się do wynalazków typu Facebook czy Twitter. A teraz chcąc nie chcać maja to w jednym miejscu. Stad tylko krok do używania.
A wtedy konkurencja faktycznie bedzie miała sie o co bać. Google dzieli i rządzi jednym słowem.
Tak może się zdarzyć, ale z drugiej strony, czy wyścig internetowych tuzów miałby trwać w nieskończoność????
Moim zdaniem, oraz zdaniem wielu znajomych, z którymi na ten temat rozmawiałam, buzz nie stanowi zagrożenia dla facebooka ani dla twittera (o ile twitter zacznie wreszcie zarabiac na siebie, w przeciwnym wypadku padnie niezależnie od buzza). Używam google mail w celu komunikacji e-mailowej i jakos nie uszczęśliwia mnie możliwość podłączenia pod to social networkingu. W tym celu używam już facebooka i w pewnej mierze twittera, gdzie mam już swoją sieć kontaktów. Wcale nie zależy mi na tym, żeby mieć wszystko w jednym miejscu. Google juz raz próbował facebookowi zagrozić (orkut) i średnio mu wyszło…
A czy nie spotykacie się z coraz silniejszymi głosami sprzeciwu wobec polityki totalnej inwigilacji prowadzonej przez Google? Wśród moich znajomych zaczynam wyczuwać takie emocje. Pytanie tylko kto będzie silniejszy? Ci, którzy nie mają tych negatywnych uczuć, czy ci drudzy? Jeżeli pierwsza grupa wciąż będzie stanowiła ogromną większość i zacznie się przesiadać na Buzza to pociągnie za sobą i tych drugich, którzy będą chcieli być w społecznościówce ze swoimi znajomymi.
Jak najbardziej spotkałam się z głosami tego typu i sama muszę przyznać, że poczułam pewien dyskomfort związany z faktem, że moduł społecznościowy o charakterze publicznym jest tak „blisko” danych, które zawiera poczta (Gmail).
@Agnieszka: Ja osobiście nie jestem nastawiona sceptycznie. Widać, że Google wyciągnął wnioski z Orkuta. Buzz jest świetnie osadzony i zintegrowany z najważniejszymi kanałami social media. Jeżeli dojdzie do nich Facebook, to rzeczywiście będziemy mieć wszystko w jednym miejscu. Pojawia się tylko pytanie, czy tego chcemy? Podobnie, jak czy chcemy mieć moduł pocztowy na Facebooku?
Dlatego właśnie ja, Buzza wyłączyłem od razu. Przede wszystkim za to, że automatycznie stworzył listę kontaktów na podstawie mojej poczty, a inni mogli obejrzeć tę listę. Bardzo duży minus. Póki co Buzza nie tykam. Myślę również, że również z punktu widzenia social marketingu nie ma on w tej chwili żadnego znaczenia i żadnego w najbliższej przyszłości mieć nie będzie.
Google nie ma szczęścia do swoich społeczności, bo o Google Wave również niewiele ostatnio słychać, ale niestety nie mogę znaleźć danych na temat liczby użytkowników.
Na temat liczby użytkowników Google Wave? Zgodnie z tym, co podaje Wikipedia, jest ich niewiele ponad 100 tys. Ale Google Wave nie jest internetowym FMCG – był nawet krytykowany za to, że przeciętny Kowalski nie będzie potrafił z niego skorzystać. W tym kontekście Buzz jest bardzo intuicyjny, ale trafia też na podatny grunt wyedukowanych jeśli chodzi o media społecznościowe Internautów.
Porównanie do Wave’a może nie był zbyt trafne.
Na dzień dzisiejszy, nie daję szans Buzzowi na bycie numerem 1.
Facebook przecież jeszcze się nie zatrzymał. Niemniej jednak, bardzo interesuje mnie jakie kroki podejmie Google, aby Buzz rósł w siłę. Jeszcze co do wpisu, to uważam, że stwierdzenie, iż Google ma na wstępie 176 mln użytkowników jest mocno przesadzone. Nie ja jeden wyłączyłem Buzza :)
Pozdrawiam i życzę udanego piątkowego wieczoru ;)
By default właśnie mają 176 mln (to na razie jedyna liczba, jaką mogą się posługiwać marketerzy). Jestem bardzo ciekawa, ile osób wyłączyło Buzza podobnie jak Ty i czy kiedykolwiek poznamy tą statystykę.
hm, ciekawe, kto w Polsce korzysta z gmaila. nad tym bym się zastanowił. z tego co zaobserwowałem, to wcale nie aż tyle osób,, wśród moich znajomych dominują rodzime tleny wp gazety etc.
176mln? Ciekawe, co to za liczba i skąd i co uwzględnia.
niech buzz będzie, zobaczymy, do czego to doprowadzi. byleby google nie stałą się taką ośmiornicą (gmail, buzz, wave, docs) że będzie wszystko i nic, ale myślę, że wiedzą co robią.
chwilowo mam wrażenie, że jest wave, docs i buzz ale nic nie działa do końca tak jak powinno, może byłoby korzystniej zrobić coś do końca, ale nie wiem nie wiem, różne są podejścia.